wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 1

*Nazajutrz. Trening piłkarzy Barcelony*


- Słuchajcie. Za tydzień dołącza do nas nowa zawodniczka. Jak wiecie w każdym Hiszpańskim klubie w sekcji Męskiej może być jedna Kobieta. Zarząd wybrał Polkę, Nicollę. Zaszczyci Was swoją obecnością dopiero za tydzień. Po podpisaniu kontraktu. Dobrze, to tyle. Możecie już iść - ogłosił trener pod koniec treningu.
- Ciekawe czy ładna ta Dziewczyna - zaczął Jordi Alba
- I tak nie poruchasz - rzekł Pique, a cała drużyna wybuchła śmiechem
- ty tym bardziej  - stanął w obronie Przyjaciela Iniesta
- oj Andres Andres.



*Nicolle*


Postanowiłam dzisiaj pójść do galerii handlowej, aby kupić trochę ciuchów do Barcelony. Zadzwoniłam po Sandrę i Olę. Zgodziły się iść ze Mną. Mieliśmy się spotkać za chwile pod galerią.  Wyszłam więc z domu.  Po 10minutach doszłam do galerii. Przyjaciółki już na Mnie czekały. Weszliśmy do pierwszego sklepu i od razu ujrzałam piękną sukienke, od razu wzięłam sukienke i wsadziłam ją do koszyka. Chodziłyśmy jeszcze chwilę po sklepie, a potem poszłyśmy do kasy. Następnie udałyśmy się do sklepu sportowego.  Kupiłam tam buty i udałyśmy się do sklepu z biżuterią. Nie znalazłam tam nic ciekawego, za to Sandra kupiła bransoletkę, a Ola naszyjnik. 
Po dwóch godzinach wyszliśmy ze sklepu. Postanowiliśmy iść do Mnie. Gdy weszliśmy do mieszkania Dziewczyny poszły do Salonu, a ja nalałam Soku do szklanek. Chwilę porozmawiałyśmy i postanowiłyśmy, że każda Dziewczyna pokaże co kupiła. Pierwsza była Aleksandra,  kupiła naszyjnik, białą sukienkę, szare botki, niebieski dres i białą bluzkę na ramiączkach. Potem swoje zakupy pokazała Sandra. Zakupiła bransoletkę, niebieskie adidasy i brązową sportową sukienkę.
Potem była Moja kolej. Kupiłam sukienkę, adidasy, czarną bluzę, zielony podkoszulek, czarne krótkie spodenki z ćwiekami i cielistą koszulę, również z ćwiekami. Po godzinie dziewczyny musiały iść. Ja schowałam zakupy i rozwiesiłam pranie. Właśnie miałam iść do toalety gdy zadzwonił telefon. Popatrzyłam na wyświetlacz, dzwonił Mój Przyjaciel, Adam. Odebrałam. Po 5 minutach skończyliśmy rozmawiać. Okazało się, że Adam wyjeżdża do Austrii, więc chciał się pożegnać. Ma przyjść zaraz. Ja na szybko ogarnęłam salon i kuchnie. Przebrałam się i akurat rozległ się dzwonek do drzwi. Adam pocałował mnie na przywitanie i poszedł do salonu.
- napijesz się czegoś? - spytałam
- a masz Sok pomarańczowy?
- Mam. zaraz naleję
Poszłam do kuchni i po chwili przyszłam z dwoma szklankami z sokiem pomarańczowym i ciastkami. Adam napił się soku i wyjaśnił po co jedzie zagranicę
- dostałem ofertę pracy od Kolegi, który mieszka w Austrii. Miałbym rozwozić klientom zakupy, które zamówili przez internet. Zgodziłem się. - wyjaśnił
- Ahaa. ja też wyjeżdżam zagranicę.
- Gdzie? - spytał
- do Hiszpanii. A konkretnie do Barcelony - powiedziałam podstępnie, wiedziałam, że Adam to kibic Barcelony, od zawsze chciał jechać na Camp Nou, stadion Barcy
- łooo zazdro. a Po co tam jedziesz?
- zwolnili mnie z Lechii. Następnego dnia dostałam ofertę pracy. Od samej Barcelony!  - rzekłam z uśmiechem
- no właśnie słyszałem, że wprowadzili nowe zasady, w sekcji Męskiej mogła grać jedna Kobieta. Czytałem w internecie, że Barcelona już skontaktowała się z jakąs piłkarką. Niestety nie napisali co to za Dziewczyna. - wyjaśnił
- no widzisz hehe - zaśmiałam się
- Ale mam nadzieje, ze zaprosisz Przyjaciela do Barcelony - Adam zrobił minę jak Kot ze Shreka
- Jasne.. Jak podpisze z Nimi kontrakt, a ty dostaniesz wolne w pracy to jak najbardziej możesz przyjechać. A ty kiedy wyjeżdżasz? - spytałam
- Za tydzień. a ty?
- Za 5 dni. Niby mam się u Nich stawić w środę, ale we wtorek już chcę być w Barcelonie. Żeby nie jechać wcześnie rano w środe.
- aha no fakt.
Rozmawialiśmy tak z 2 godziny.
- Dobra ja musze lecieć - Przyjaciel wstał z kanapy
- Okey. Aha słucham mam sprawę jeszcze. Mógłbyś jechać ze mną we wtorek na lotnisko? bo taksówką nie chce jechać, a samochodem też nie pojadę bo gdzie go zostawię.
- Jasne, że pojade z Tobą. To umówimy się w Sobote. Okej?
- Dobrze
- To je lece, papa - pocałował mnie na pożegnanie w policzek i wyszedł.

1 komentarz: